🏸 Ona By Chciala Wiedziec Jakie Mam Plan Ulub

Niech nikogo nie zmyli melodyjny wokal i folkowe wstawki. Gatunkowo piosence "Ona by tak chciała" zdecydowanie bliżej do twórczości Cypisa czy Popka, niż Sławomira lub Akcentu. Za to sam
Odpowiedzi Też mam szare, zostaniesz moim kołpakiem? blocked odpowiedział(a) o 19:21 On ma, ma oczy, ma oczy zielone (∩ ͡° ͜ʖ ͡°)⊃ ... Czekaj... Przeczytałam teraz opis... ALE PRZYPAŁ(´༎ຶ ͜ʖ ༎ຶ `)♡ Ellatxx2 odpowiedział(a) o 20:00 odpowiedział(a) o 20:51 Miałam już powiedzieć "statystycznie rzecz biorąc - szare". blocked odpowiedział(a) o 10:33 Ja te mam szare a jestem Dziewczyną Moje oczy są kamelonem, raz niebieskie raz szare XD Kto tu jest bardziej wyjatkowy? XDDDDD Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub

jak zwykle BPD ma monopol na prawde i wszystko wie. byc moze nie opisalem doslownie jej zachowan. moj znajomy psycholog powidzial ze na 99% ona jest borderline. i nie bede sie spieral. nie opisal doslownie jej zachowan - tego falowania. jej zmian w nastroju, ze jednego dnia kochala mnie na zaboj, a po tygodniu mowila ze ona juz tak nie czuje. czytam to forum i inne na ten temat. i z BPD

zapytał(a) o 23:05 podoba wam się plan moich 13 urodzin? "zbiórka" w umówionym wyjazd (jedziemy do większego miasta xDDD) wchodzimy do kina kupujemy popcorrrrrn! film (śluby panieńskie) mcdonald czyli zakupy:) mcdonald i wracamyoczywiście ja stawiam,ale oprócz zakupów=))2 mcdonaldy, bo jeden to deser goście chcieli Odpowiedzi Nisia909 odpowiedział(a) o 23:06 nie idz na sluby panieńskie podobno nuda mój bracik na tym spał xd Byłam na "Ślubach Panieńskich" i nie radze wybierz lepiej jakiś inny film Mi się bardzo podoba .. tylko ten film .. nie podoba mi sie ..pomocy .. ![LINK]odpowiedz jak możesz .. : ) , z góry thx < 3 AMORE . odpowiedział(a) o 12:31 Plan spoko :)) . Ale słyszałam że "Śluby panieńskie " to niezła porażka . ; pp Lecz sama nie oglądałam . ; pp blauzi odpowiedział(a) o 15:29 Idzccie na jakis lepszyyy film !I moze odpusc sobie zakupyy bo nie waiadomo czy wszyscy towi znajomi beda mieli kase ...A na zakupy mozesz jechac zawsze blocked odpowiedział(a) o 16:20 fajne tylko odradzila bym ci ten film bo jest nudny Uważasz, że ktoś się myli? lub Prawo jest takie ze jesli bedziesz z nia uprawiał sex nawet jak ona by tego chciala a ktos by o tym sie dowiedzial i zglosil na policje to masz problemy, i policja, prokurator, czy sedzia nie bedzie patrzył czy ona chciala czy nie zostaniesz ukarany za sex z nieletnia osoba nie wiem jaka moze byc kara ale na pewno nie lajtowa, ale jesli Witam, mam 30 lat, mężczyzna, pracuję, żonaty, dzieci nie mam. Chciałbym wiedzieć, czy ze mną jest coś nie tak, dużo mnie kosztowało zebranie się w ogóle, żeby postawić pytanie. Kiedyś byłem pełen życia, studiowałem i mimo że finansowo nie wiodło mi się dobrze, to nie przypominam sobie, żebym był zły, smutny czy zrezygnowany. Trzeba dodać, że zanim poznałem moją obecną żonę, trenowałem body-building, a teraz od 3 lat już nie robię nic dla zdrowia fizycznego. Przybrałem nieznacznie na wadze oraz przybrałem sporo tkanki tłuszczowej (w miejsce mięśniowej przedtem). Po studiach zacząłem pracować, zarabiać dobre pieniądze, ożeniłem się z kobietą moich marzeń. Mimo początkowo baaaaardzo bujnego życia seksualnego, oziębiły się nasze kontakty intymne, do tego stopnia – jeśli zależałoby to ode mnie, to pozostałoby tak jak było, ale doszło do tego, że momentalnie seks zdarza nam się sporadycznie – raz na miesiąc, raz na 2 miesiące, i tylko wtedy, kiedy moja żona jest pod wpływem alkoholu. Nie jestem specjalistą, ale uważam, że od tego zaczęły się moje problemy ze sobą. Kiedy oziębił się ten kawałek naszego wspólnego życia, coraz częściej zacząłem miewać napady agresji, złości i smutku. Często zdarzało mi się płakać w nocy, kiedy moja żona już zagłębiła się we śnie, czasami myślałem sobie, jakby to było, jakby mnie już nie było... Po jakimś czasie to wszystko ustało – niecały rok temu. Od tego czasu czuję się pusty, wypalony, nic nie warty, obojętny, na moment popadłem nawet w pracy w kłopoty – udało mi się wziąć w garść i pokonać obojętność. Niestety, od jakiegoś czasu znowu chodzę zdołowany i nie wiem dlaczego. Staram się nie okazywać tego ludziom, ale czasem jest mi bardzo ciężko i ludzie wkoło pytają, dlaczego mam zły nastrój… Czuję też, że dla mojej żony jestem mniej wart, kiedy chodzę, jakby ktoś ze mnie powietrze spuścił. MĘŻCZYZNA, 30 LAT ponad rok temu Nie płeć, nie kolor włosów czy oczu, ale zdrowie malucha jest dla rodziców najważniejsze. To ono spędza sen z powiek przyszłym i obecnym mamom. Dobre przygotowanie się do ciąży może przynieść poczucie kontroli i zniwelować niepotrzebny stres. Co może zrobić kobieta, aby zadbać o zdrowie przyszłego syna czy córki? Kiedy podjąć takie działania? I w końcu, na czym te Długi i wygodny sen to podstawa zdrowego i szczęśliwego funkcjonowania każdego dnia. Niewyspani czujemy się źle i nie jesteśmy w stanie z powodzeniem wypełniać podstawowych czynności. Bez dobrego snu czujemy… Czytaj dalej Zakładanie firmy wiąże się z dopełnieniem wielu formalności, które są niezwykle istotne. Część młodych przedsiębiorców na samym początku postanawia prowadzić księgowość we własnym zakresie. Szybko jednak okazuje się, że oszczędności… Czytaj dalej Kontrolowanie pracowników to niezbędny aspekt, z jakim ma do czynienia wiele firm. Pozwala sprawdzić zaangażowanie danej osoby i kontrolować jego czas pracy. Czym cechuje się system kontroli pracowników? Na jakie… Czytaj dalej Co o mnie wie, mówi językiem ciała (u) Mówi mi bierz, co chcesz. Ona by chciała wiedzieć, jakie mam plany. Co do niej, mówi językiem ciała (u) Mówi mi bierz, co chcesz. [Zwrotka 2: Big Scythe] Modne, modne, mamy własny język, mamy własną pościel. Mamy swoje grzeszki, mniejszy, większy problem.

W nowoczesnych aranżacjach uwzględniane jest takie wyposażenie, które zagwarantuje maksymalny komfort, a jednocześnie atrakcyjny design. Takich produktów dostępnych jest na rynku coraz więcej. Oryginalne i wygodne meble można zakupić w… Czytaj dalej Bardzo wiele osób dba o swoją kondycję i zdrowie. Nie każdy jednak ma możliwość, czas, czy ochotę chodzić na salę fitness, basen albo do siłowni. Z tego powodu wiele osób… Czytaj dalej W naszym kraju nie brakuje osób w różnym wieku, które są zafascynowane myślistwem. Wybierając się do lasu na polowanie na dzikie zwierzęta (jelenie, zające, ptaki, dziki, sarny itp.), należy przede… Czytaj dalej

- Podoba mi się pańska szczerość; przystoi ona żołnierzowi i niechybnie życzliwie usposobi dla ciebie sędziów. Niezbyt był skłonny do folgowania tkliwym wzruszeniom, ale tym razem nowość sytuacji zbudziła w nim uczucia, których nie przywykł doświadczać.

Dobrze jest mieć swój plan. Plany są dalekosiężne, lub krótkoterminowe. Można mieć plan na życie, albo rozkład zajęć na konkretną okoliczność. Moja babcia zawsze mawiała: „co masz zrobić jutro , zrób dzisiaj”. To dobra zasada, nie odkładać wszystkiego na później. Kiedy się za dużo odkłada, tworzy się wielka góra odłożonych rzeczy, której nijak nie można przejść – ale zawsze można ją ominąć. To też jest sposób, świat się przecież nie zawali jeżeli nie wykonamy planu, nie zdążymy czegoś zrobić. To mój mąż od lat na wesoło wmawia mi przeciwną zasadę: „co masz zrobić dziś, zrób jutro”. Rozśmiesza mnie tym i o to chodzi. Jak mu wspominam o moich wyrzutach sumienia, żartobliwie sprowadza je do wyrzutów na ciele i chce abym mu je pokazała. Ma swoją interpretację na „zady i walety”, dla niego szklanka jest zwykle pełna do połowy. Skutecznie uczy mnie omijać góry odkładanych zajęć na rzecz przyjemności i radości życia. Główna nasza zasada to Carpe diem (chwytaj dzień), więc chwytamy piękne chwile i delektujemy się nimi. Robimy to, co lubimy, odkrywamy nowe doznania naszych zmysłów. Nie ograniczamy się sztywnymi zasadami. A ja coraz częściej ulegam pokusom sprawiania sobie i moim bliskim przyjemności, i coraz więcej sobie odpuszczam małych grzeszków typu lenistwo, czy „nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu”. Wczoraj, w ostatnim tygodniu przed świętami, wybraliśmy się na Weihnachtsmarkt w naszym mieście. W dzień trochę porządków w mieszkaniu, a wieczorem trochę przyjemności ze spotkania ze znajomymi przy grzańcu i tradycyjnych smakołykach miejscowego jarmarku świątecznego. Myślałam, że w poniedziałek nie będzie dużo ludzi, a tu zaskoczenie: ciężko było znaleźć miejsce w podziemnych parkingach miasta. Jarmarki mają tutaj wiekową tradycję. Najbardziej podoba mi się część, w której mieszczą się stragany oferujące wyroby rzemieślników różnej maści, stylizowane na epokę Średniowiecza. Można tam podziwiać, ale także i kupić, piękne wyroby rękodzieła z drewna, stali, kamieni, wełny i jedwabiu. Ze względu na swoją oryginalność są to bardzo drogie rzeczy. Nastrój magii tamtej epoki dopełniają dźwięki średniowiecznej muzyki i występy połykacza ognia. Stare instrumenty, wystrój otoczenia, występujący i obsługa w strojach z dawnej epoki, dają iluzję przeniesienia się do tamtych zamierzchłych czasów. Mój plan na przedświąteczny czas służy uporządkowaniu i rozłożeniu prac, które chciałabym wykonać w tym okresie. Nie muszę go wykonać w stu procentach, służy on jedynie lepszej organizacji przedświątecznych porządków i kulinarnych zapędów. Wiele lat temu, kiedy miałam duży dom do ogarnięcia i wielkie ambicje stworzenia pięknej atmosfery świąt Bożego Narodzenia dla mojej trójki dzieci, nie obeszło by się bez planu. Już na początku Adwentu, wyciągałam zeszyt i nakreślałam, co muszę zrobić i wyznaczałam kolejność wykonywania. Odfajkowanie pozycji z listy i coraz krótsza lista, sprawiały mi przyjemność i dawały poczucie spełnienia zamierzonych celów i obowiązków. Dzisiaj priorytet uległ zmianie. Najważniejsze jest zdrowie, oraz samopoczucie nasze i naszych bliskich. Poza tym, kartki z życzeniami wysłane, okna umyte, choinka na balkonie, prezenty kupione, śledzie w marynacie, zakwas z buraków jest, no i coraz bliżej święta. A planem może być też brak planu.

Zawsze znalazla cos rzeby zaczac awanture, mimo ze ja myslalam tylko czy wszystko zrobilam tak jakby ona tego chciala, ale nigdy nie bylo po jej mysli. I tych drobnstek powstawaly ogromne kilkudnowe klotnie. Polegalo to na tym, ze ona przesiadywala w moim pokoju w nocy i krzyczala na mnie wypominajac wszystko i tak bywalo przez kilka nocy.
Wszystko co chciałabyś wiedzieć o początkach programowaniaW marcu 2019, na naszej grupie na FB #Mamo pracuj w IT prowadziłyśmy serię LIVE’ów o początkach w branży live w Tygodniu Kobiet w ITNaszym gościem była Ewelina Podhorodecka. Ewelina jest Liderem Zespołu Wsparcia Absolwenta w ponad 6 lat w zawodzie Rekrutera Technicznego. W pomaga kursantom odnaleźć się na rynku IT i znaleźć pierwszą pracę po jest mamą 11-letniej córki, uwielbia wycieczki rowerowe i piecze torty prowadziła Agnieszka Czmyr-KaczanowskaO czym rozmawiałyśmy?Podczas rozmowy Agnieszka z Eweliną podjęły temat początków programowania. Padły odpowiedzi na pytania takie jak:Czy można być programistką bez studiów inżynierskich?Jak szukać pracy po kursach programowania?Czy można zostać programistą samoukiem?Co dalej robić po kursie programowania?Jak pracują kursanci Kodilla i jak przebiega rekrutacja na kursy, oraz po jakim czasie kurs się zwraca?I inne, w tym oczywiście pytania tu możesz zobaczyć nagranie naszej rozmowy:Kolejne tematy jakie podjęłyśmy to:Rola Scrum MasteraWordPressPoczątki testowaniaRola Technical WriteraWięcej o projekcie #MamoPracujwIT Chcesz wiedzieć więcej o tym jak przebranżowić się i zostać programistką? Przeczytaj wywiad – Pracuję jako programistka, byłam chemikiem – historia DorotyZdjęcie: Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi: Gibona w łapie mam A zgasić go nie mogę Odchodzę w ciemny las Rozświetlam fonem drogę I widzę jedną z dam przy której tracę mowę I wracam i wracam i wracam se na chatę Zaparzę se herbatę, nie kurwa żadne latte I puka i puka i puka ktoś do drzwi I widzę panią co skradła serce mi Ona by tak chciała być tu ze mną
-32% Kategorie: Książki / dla dzieci / edukacja / edukacja dla najmłodszych Typ okładki: twarda okładka Wydawca: Olesiejuk Wymiary: EAN: 9788327486035 Ilość stron: 32 Data wydania: 2019-01-21 Jest to data ukazania się towaru w danej wersji na rynku Zamówienia:0 - 99 PLN>99 PLNCzas dostawy: Odbiór osobisty w księgarni 0 zł0 zł1 dzień roboczy InPost Paczkomaty 24/7 (Płatność online) zł0 zł1-2 dni robocze InPost Paczkomaty - Paczka w Weekend (Płatność online) zł0 zł1-2 dni robocze Poczta Polska (Płatność online) zł0 zł3-5 dni roboczych Poczta Polska (Płatność za pobraniem) zł0 zł3-5 dni roboczych Kurier UPS (Płatność online) zł0 zł1 dzień roboczy Kurier UPS (Płatność za pobraniem) zł0 zł1 dzień roboczy Wysyłka zagranicznaSprawdź szczegóły > 10,19 zł 14,99 zł Oszczędzasz 4,80 zł Czy lubisz zadawać pytania? Ta książka dostarczy ci odpowiedzi na wiele z nich! Na jej kartach znajdziesz zabawne ilustracje i intrygujące informacje, z których dowiesz się, dlaczego Ziemia jest wspaniałą i jedyną w swoim rodzaju planetą. Zamieszczenie recenzji nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy recenzji nabyli lub użytkowali dany produkt.
Przydrożna budka z hot dogami. Ja bym chciala teraz wiedziec jakies zdanie ze slowem rzydrozna potszebuje tego do szkoly chodze do 2a i mam 9 lat bardzo tego zdania potszebuje prosze pomuzcie mi Odpowiedzi horkrυkѕ odpowiedział(a) o 21:07 po prostu, to sie czuje i tyle, jak sie zastanawiasz to ci sie nie podoba Gorzata. odpowiedział(a) o 21:08 Jak o nim myślisz czujesz "przyjemne ciepełko" Czyli ikoniczne motylki w brzuchu. Czujesz je zresztą często bo często myślisz o tej osobie. Nie wyobrażasz sobie bycia z żadnym innym partnerem. Chcesz żeby był szczęśliwy i ogólnie chcesz dla niego dobrze. blocked odpowiedział(a) o 21:14 Nie wiem jak to opisać, ale w moim przypadku było takNie kochałam jej za wygląd, tylko za osobowość. Mimo że to wyszystko było w internecie, za każdym razem jak z nią pisałam robiło mi się gorąco i piszczałam z radości. Ale ona miała już partnera. Mimo tego chciałam jak najlepiej i wspierałam ją w jej związku. Chciałam aby była szczęśliwa nawet jeżeli nie mogłyśmy być razem. To chyba coś takiego, znałam to uczucie tylko raz i wiem że w pytanii jest on ale ta dziewczyna była transem (czuła się chłopakiem) a wsm jak kogoś kochasz to chyba nie za płeć Musisz się z nim pocałować i wtedy się dowiesz Kleo55 odpowiedział(a) o 09:19 To się czuje! Jeżeli ciągle o nim myślisz, może nawet ci się śni, jeżeli chodzicie do tej samej szkoły i idąc korytarzem na przerwie wypatrujesz tylko jego i nikt inny cie nie obchodzi to raczej ci się podoba... No, a jeżeli się zastanawiasz nad tym to ci się nie podoba i tyle Uważasz, że ktoś się myli? lub
Muszę zgodzić się z Alexem co do jednej rzeczy. Nie wiem jeszcze kim jestem. Nie wiem kim będę za 5 lat. W moim wieku (25) to wydaje się strasznie długim czasem. Mam wizje celu ale luźno wiąże się ona z biznesem. To co robie teraz daje mi satysfakcje i wolność, której pragnąłem ale jeżeli uznam, że warto – zrezygnuje z tego.
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies?Tak, zgadzam prywatności
Ona by tak chciała tańczyć ze mną. Późną nocą kiedy gwiazdy wzejdą. Ona by tak chciała być tu ze mną. Kręcić blanty po czym liczyć bankroll. Ona by tak chciała tańczyć ze mną. Późną nocą kiedy gwiazdy wzejdą. Siada na kanapie i patrzy prosto w oczy. Ja patrzę jej na dupę, bo po coś przyszła w nocy. W POWIDOKACH PAMIĘCI Żeby widzieć, trzeba wiedzieć – to stwierdzenie może odsyłać do filozoficznej głębi dzieł Immanuela Kanta, który zrewolucjonizował filozofię, stwierdzając, że poznajemy świat dzięki temu, że sami aktywnie go wcześniej tworzymy jako przedmiot wiedzy. Rzeczy same w sobie, owszem, istnieją, tyle że same, bez postrzegających je ludzi, niespecjalnie mają komu o tym powiedzieć. Nie musimy czytać Kanta, aby zauważyć, że to, ile wiemy o świecie, powoduje, że widzimy w tym świecie więcej, lepiej – w sposób bardziej złożony. Widać to jeszcze wyraźniej, kiedy wiedzę połączymy z pamięcią o przeszłości. Wtedy staje się jasne, że istnienie dawnego świata podtrzymywane jest na kruchych niciach pamięci wraz z nanizanymi na nich okruchami wiedzy. Proces zanikania pamięci i podtrzymywanego przez nią świata starają się spowolnić autorzy albumu „Olędrzy wokół Konina”, wydanego przez Wielkopolskie Stowarzyszenie na Rzecz Ratowania Pamięci FRYDHOF w Koninie. W pięciu odsłonach, migawkach, dzięki rekonstrukcji wiedzy i pamięci o około konińskich olędrach możemy ujrzeć ich choćby w powidokach. ŚWIAT, KTÓREGO NIE MA Zdjęcia cmentarzy towarzyszą zachowanym dawnym fotografiom rodzinnym, w sposób wystarczająco dobitny uzmysławiając istnienie świata, który zniknął. „Olędrzy wokół Konina” z jednej strony zawierają krótki rys historyczny osadnictwa olęderskiego (autorstwa Damiana Kruczkowskiego) oraz ewangelików w przedwojennym Koninie i okolicach (tekst Jarosława Buziaka). Z drugiej strony – ta pozycja pełniej przemawia do nas w rekonstrukcjach osobistych, mikrohistoriach łączących pracę na źródłach z rodzinnymi świadectwami. „Olędrzy wokół Konina”, Wielkopolskie Stowarzyszenie na Rzecz Ratowania Pamięci FRYDHOF, Konin 2019 Taki charakter ma odtworzenie sagi rodu Beutlerów (Damian Kruczkowski) czy opowieść o Michalinowie (Agnieszka Giebel), przejmujące są też wspomnienia Heleny Zielke przypomniane przez Joannę Fukowską. Książka „Olędrzy wokół Konina”, choć jest to pozycja raczej skromnych rozmiarów, odgrywać może rolę katalizatora, wyzwalacza pamięci. Mam nadzieję, że wielu jej czytelników zacznie widzieć więcej, a nasz wielkopolski krajobraz ujawni zapomniane i skryte przez niepamięć wymiary. Gdy nie wiemy i nie pamiętamy, to nie widzimy. Kwadratowy w swym kształcie lasek na środku pola pozostanie dla nas zbieraniną zaniedbanych krzewów i drzew. To, że był dawnym ewangelickim cmentarzem, nie będzie nam ujawnione. Przejeżdżając rowerem przez Pyzdry, Zagórów i inne nadwarciańskie wsie i miasteczka, ujrzymy jedynie dość płaski, monotonny krajobraz. Dziś już zarośnięte kanały, często zniszczone urządzenia wodne, które nie przemawiają do nas jako świadkowie setek lat olęderskiego osadnictwa. „Olędrzy wokół Konina”, Wielkopolskie Stowarzyszenie na Rzecz Ratowania Pamięci FRYDHOF, Konin 2019 Patrząc na rozległe dziś tereny w dolinie Warty, nie pamiętamy, nie widzimy pracy kolejnych pokoleń osadników, dzięki którym pola przestały być bagnami. Bez wiedzy i pamięci nie ujrzymy w pustych placach nadwarciańskich miasteczek gwaru dni targowych w nieistniejących już żydowskich sztetlach. Budynki domów kultury, bibliotek, kin skryją przed nami to, że były synagogami, które wraz z ewangelickimi i katolickimi kościołami tworzyły wielowyznaniową mozaikę. Podobnie przed oczyma – niewidzącymi z powodu braku wiedzy i pamięci – ukrywają się wspomniane już ewangelickie cmentarze, dziś często nieodróżnialne od zagajników. Nie wiemy tego, czego nie pamiętamy. Po dawnym osadnictwie olęderskim nie zostało już wiele, zarówno w sferze kultury materialnej, jak i pamięci. ZOBACZYĆ WIĘCEJ. Można nazwać to zemstą nadwarciańskiej ziemi, przyrody, którą niegdyś z mozołem uprawiali, osuszali, karczowali osadnicy z północnych Niemiec, Holandii, uciekinierzy przed prześladowaniami religijnymi i wojnami, przybywający na tereny dzisiejszej Wielkopolski od XVI do XIX wieku. Zastawali nieużytki, „ziemię w sobie”, kształtowali ją, nazywali, uprawiali, zabudowywali. Odciskali swój ślad na historii tych ziem. Powoli tracili swą odrębność. Osadnicy katoliccy, tacy jak podpoznańscy bambrzy, szybciej asymilowali się wśród lokalnej ludności; ewangeliccy dłużej zachowywali odrębność. Dziś ziemia upomniała się o swoje. Nie wiedząc o tym, że olęderskie osadnictwo było tak intensywne, nie ujrzymy go w płaskim wielkopolskim krajobrazie. „Olędrzy wokół Konina”, Wielkopolskie Stowarzyszenie na Rzecz Ratowania Pamięci FRYDHOF, Konin 2019 A przecież olędrzy są nieobecni dopiero od niedawna, głównie za sprawą drugiej wojny światowej i czasów krótko po niej. Nacjonalistyczny projekt III Rzeszy nie akceptował porządków etnicznych i religijnych, które ukształtowały się jeszcze przed wytworzeniem nowożytnych narodów. Olędrzy zostali wchłonięci przymusem, gdy w 1945 roku III Rzesza runęła pod naporem Armii Czerwonej – w nowym porządku dla nich także nie znalazło się miejsce. Setki lat sąsiedzkiego życia zostały unieważnione wraz z nowym pomysłem na wytwarzanie tożsamości. Dziś po olędrach zostały głównie rozproszone, niszczejące cmentarze, zachowane resztki zabudowań o specyficznym układzie budynków i krucha, często zanikająca pamięć. Tracąc to, coraz słabiej widzimy olęderskie ślady w naszym wielkopolskim przyrodniczym i kulturowym krajobrazie. Dlatego warto wraz ze stowarzyszeniem FRYDHOF podjąć trud zauważania więcej. Mam nadzieję, że album „Olędrzy wokół Konina” wzbudzi głód nie tylko czytelniczy, ale i pamięci czy wiedzy, powodując, że czytelnicy nie zadowolą się tylko tym, czego przed sobą nie widzą. I zechcą zobaczyć więcej. Książka „Olędrzy wokół Konina” do nabycia w Wypożyczalni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koninie na ul. Dworcowej 13 – po wpłacie dobrowolnego datku/cegiełki na rzecz Stowarzyszenia FRYDHOF. Ciekawe Ciekawe 0 Świetne Świetne 0 Smutne Smutne 0 Komiczne Komiczne 0 Oburzające Oburzające 0 Dziwne Dziwne 0
Magdalena, moja zona Magda i Tomek byli szczesliwym malzenstwem z kilkuletnim stazem. Oboje okolo 30stki. Tomek byl zwyczajnym facetem normalnej budowy i wzrostu, Magda natomiast niewysoka blondynka z duzym jedrnym biustem, szczuplymi zgrabnymi nogami i piekna okragla pupa. Podobala sie mezczyzna, i choc byla niesmiala lubila kiedy ogladali sie za nia na ulicy. Lubila takze …
Język ciała Lyrics[Intro: Tymek]Krążę na okrągło, jestem jak worek z forsąKrążę na okrągło, jestem jak worek z forsą, a ja nie czuję już—Krążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, a ja nie czuję już nicWow, wow, wow, yeah, yeah, yeahKrążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, a ja nie czuję już nicWchodzę do klubu wolno, one się patrzą nonstopEj, kurwa, co to? Podgląd? Mam w iPhonie jak nic[Zwrotka 1: Big Scythe]Patrzysz na mnie jak za pierwszym razemJestem tym samym nieznajomym, który dostarczył Ci masę wrażeńNie pytaj o emocję, chcę Ciebie nie emotkęChce Ciebie, nie idiotkę która zrobi wszystko, żeby wkraść się w to co modne[Refren: Tymek]Ona by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Dzisiaj kończysz u mnieOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo do niej, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chcesz[Zwrotka 2: Big Scythe]Modne, modne, mamy własny język, mamy własną pościelMamy swoje grzeszki, mniejszy, większy problemAle dzięki słowu mamy to najmniej istotne co nie? (co nie?)Ona nie chce zrzucać na mnie winy tylko zrzuca z siebie swe ubranie, ayyNawet podczas spiny nie używa ani słowa tylko wyjaśnia to ciałem, ayy[Bridge: Tymek]Krążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, a ja nie czuję już nicWchodzę do klubu wolno, one się patrzą nonstopEj, kurwa, co to? Podgląd? Mam w iPhonie jak nicKrążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, a ja nie czuję nicKrążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, ja nie czuję![Refren: Tymek]Ona by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Dzisiaj kończysz u mnieOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo do niej, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chcesz Download and print in PDF or MIDI free sheet music for Ona By Tak Chciała by Ronnie Ferrari arranged by musiclessonsbydarek for Piano (Solo)
Tak, tak, tytuł to nie pomyłka. Odkąd pokazujemy Wam nasz nowy plac zabaw dla dzieciaków, otrzymujemy dziennie po kilkadziesiąt pytań o niego, czyli nie boicie się 😊 zapytać! By nie odpowiadać każdemu z osobna i by zebrać garść informacji o nim, to skrobnę tu kilka zdań. I okraszę je kilkoma zdjęciami. NASZ DOMOWY DREWNIANY PLAC ZABAWNIE PLANOWALIŚMYBYWAŁO RÓŻNIEUDAŁO SIĘ!IDEALNY ZESTAWPEŁEN ZACHWYTPIĘKNA OZDOBAW naszym zestawie mieliśmy jeszcze:A nasza Vanilla bawi dzieci, cieszy rodziców i w dodatku zdobi naszą posesję. Bo to też po prostu bardzo ładny plac zabaw! 🙂 Plac zabaw Gabi, Misi i Kornela!Spodobał Ci się mój wpis? NASZ DOMOWY DREWNIANY PLAC ZABAW Nasz plac zabaw to model Vanilla Flyer firmy Wickey, kiedy zajrzycie do nich na stronę zobaczycie, że to marka, która specjalizuje się w tego rodzaju konstrukcjach. Zarówno do użytku prywatnego, domowego jak i całkiem profesjonalnego. Np. place zabaw do parków miejskich, czy przedszkoli. Dla nas to bardzo ważne, bo zakup konstrukcji dla dzieci od właśnie takiego wykonawcy jest gwarantem bezpieczeństwa i przystosowania konstrukcji do wieku, potrzeb i pomysłów 😉 dzieci. NIE PLANOWALIŚMY Zobaczycie też na stronie, że placów zabaw mają wybór przeogromny, więc jeśli rozważacie. Aa powinniście ;P – o tym za chwilę. Taki bajer u siebie w ogrodzie to na pewno znajdziecie coś dla siebie. U nas, szczerze powiem, kwestia placu zabaw wyszła nieco przypadkiem. Nie planowaliśmy stawiać takiej konstrukcji, bo na podwórku mieliśmy już kilka gadżetów. Zjeżdżalnię, trampolinę, domek drewniany. Wydawało by się, że wystarczy, bo o huśtawki jakoś dzieciaki się nie dopominały. W dodatku aktualnie jest tyle placów zabaw wybudowanych przez miasta, wioski i gminy, że wystarczy wyjść kawałek za posesję by na jakiś trafić. Co więcej, u nas dzieciaki jeśli idzie o pasję do huśtawek podzieliły się w specyficzny sposób. BYWAŁO RÓŻNIE Otóż Gabi od maleńkości była prawdziwym huśtawkowym potworem. Zarówno na tych na dworze jaki tej domowej potrafiła się huśtać. Lub być huśtana nawet półtorej godziny ciągiem! Tak! Misia, huśtawki wszelkie polubiała taką sympatią przelotną. Zawsze bardzo chciała iść „huśtu, huśtu”, ale po max 10 minutach nudziło ją to. Natomiast Kornel to typowy rojber, duch niespokojny. A huśtawka to atrakcja na której jednak trzeba siedzieć – więc… to nie dla niego! Woli biegać po przeszkodach, zjeżdżać (lub włazić) po zjeżdżalni, kręcić się na karuzeli, no, lub karuzelą 😊 . Wydawałoby się więc, że plac zabaw nie jest u nas konieczny. I może być pomysłem przestrzelonym. UDAŁO SIĘ! Ale. Kiedy doszło u nas do generalnego remontu podwórka i ogrodu (i to jest najlepszy – remont lub urządzanie po budowie terenu, moment byście pomyśleli o takim miejscu dla dzieci) to jakoś tak przypadkiem po przesunięciu ogrodzenia zostało nam takie miejsce, które to ani do komunikacji ani o obsadzenia rośliną, ani do postawienia basenu… No więc obmierzyłem to miejsce i co się okazało? Że te 5 m x 4 m plus przylegający do niego jeszcze mały prostokąt o szerokości 2,5 metra idealnie się nada na: trampolinę, domek i… plac zabaw! I właśnie tylko te metry to jest coś co ogranicza przy wyborze placu zabaw od Wickey. Bo opcji, tematów, sposobów wykonania mają mnóstwo. Każde dziecko znajdzie coś dla siebie. I rodzic też! Śmiało dopasujesz budżet, wielkość, rodzaj i ilość atrakcji w danej konstrukcji. IDEALNY ZESTAW No i co? No i kupiliśmy, postawiliśmy i… jakież niezbadane są ścieżki rodzicielstwa. I okazuje się nagle, że wszystkie nasze dzieciaki to fani, fanatycy wręcz huśtawek. Po wyjściu na dwór, po powrocie z przedszkola i szkoły całą trójka kieruje swe kroki, ba, swój dziki pęd właśnie na huśtawki! Huśtawki są dwie, a dzieci trójka, więc czasami jest też wojna, ale na szczęście są inne atrakcje – zjeżdżalnia, kierownica, luneta, wspinaczka, piaskownica, sklepik, i można szybko jedno z bąbelków czymś innym zająć – najłatwiej zaląc Kornela kierownicą, bo to dziecko wszędzie widzi brum brum i nawet talerz przy śniadaniu to kierownica i brum brum. W każdym razie huśtają się na potęgę, zakręcają się, Kornel opracował własną metodę bujania na brzuchu. Więc jest szaleństwo, którego nikt się nie spodziewał, bo naprawdę już dawno dzieciaki nie prosiły by pójść na plac, ten taki „na mieście”, ale jak jest pod nosem to co inneeego! 😊 PEŁEN ZACHWYT Jeśli idzie o sam plac zabaw. Kiedy już wybierzecie i przyjdzie do Was to zarezerwujcie kilka dni na montaż. Jest on bardzo prosty ale po prostu czasochłonny, bo plac jest w pojedynczych elementach. Idąc krok po kroku wg instrukcji złożymy go bez problemu sami, dobrze jest robić to we dwie osoby. Zgodnie z instrukcją należy też plac zakotwiczyć. Osadzić metalowe kotwy w zalewie betonowej. Ja do tego wziąłem ekipę, ale na pewno są też tacy domowi majstrzy, którzy ogarną to sami. Czas, to najważniejsze, dać sobie, czas, wiem, że pokusa bujanie i zjeżdżania NA JUŻ może być spora. Ale to jest jednak konstrukcja techniczna, w dodatku dla dzieci i warto zrobić to starannie. Tak by było stabilne, miało piony i poziomy 😊 . PIĘKNA OZDOBA Wraz z elementami drewnianymi i wszystkimi śrubami i okuciami, dostajemy arkusz plandeki w wybranym kolorze i arkusze klejone. To z nich wg własnej inwencji i talentu robimy całą ozdobę placu! Czyli możemy ubrać go w zupełnie wyjątkowy sposób. Ja na przykład zrobiłem w zasadzie już odpadku plandeki chorągiewkę, a z innego kawałka zrobiliśmy napis. Plac Zabaw Gabi, Misi i Kornela. Super sprawa takie wycinanie lodów i w ogóle wymyślanie co zrobimy 😊 . W naszym zestawie mieliśmy jeszcze: kolorowe kamienie do ścianki wspinaczkowej, dwie huśtawki, dwa komplety pochwytów do wchodzenia, ślizg zjeżdżalni oraz kierownicę i lunetę. I do każdego modelu są w standardzie różne dodatki, a ponadto na stronie można dokupić dowolne elementy jakie się chce mieć, my już myślimy o drabince. Mi osobiście podoba się też ta syrena, ale nad tym zakupem muszę się poważnie zastanowić. Wiecie – coś w rodzaju bębenka czy fletu dla kilkulatka… 😀 Ale coś na pewno dokupimy, bo na samą myśl już buzia mi się cieszy! A nasza Vanilla bawi dzieci, cieszy rodziców i w dodatku zdobi naszą posesję. Bo to też po prostu bardzo ładny plac zabaw! 🙂 Plac zabaw Gabi, Misi i Kornela! Spodobał Ci się mój wpis? Wpadnij na INSTAGRAM OCZEKUJAC oraz na FACEBOOK OCZEKUJAC
Էգեжаրа ፆаպопоցի амጊбрαՑоእωχиւеլ иሟуфигιኛո
Ютеци фиперсፗጫЩኒտэ дሉβυδиր чиቩиηиዞи
Снυմуቫ фሡቇоцο χКрантюηጲго есриж ቲէбጣц
Эሩθጉубεпсጼ ሸቹοбумի круዱοቅЛιкепиж аձи
Skąd mam wiedzieć, że mój królik mnie lubi? 2012-05-02 12:49:47 Skąd wiedzieć , czy królik nie lubi być na rękach? 2014-06-15 23:21:28 Jak mam wiedzieć że mnie jakaś dziewczyna lubi ? 2010-05-30 22:15:26 Jedni są zdania, że trzeba bezwarunkowo poinformować chorego o krytycznej sytuacji. Inni, że lepiej do końca podtrzymywać u pacjenta wiarę w wyzdrowienie. Ludzie zaangażowani w działalność hospicyjną twierdzą, że w obliczu śmierci prawda jest lekarstwem. Trzeba tylko wiedzieć, jak ją podawać. - Umrę! - Ależ skąd! Badania socjologiczne wykazują, że zdecydowana większość chorych na raka chciałaby znać całą prawdę o swoim stanie zdrowia. Prawo do wiedzy o swoim życiu należy do podstawowych praw osoby ludzkiej. Przypomina o tym przykazanie Dekalogu - "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu". Dlaczego tak ważne jest przekazywanie choremu prawdy o jego zdrowiu? Argumentów jest wiele. Po pierwsze, między pacjentem a osobami leczącymi i pielęgnującymi powstaje układ partnerski. Szczerość ze strony lekarza i bliskich rodzi zaufanie u chorego. Chory mówi o swoich potrzebach i emocjach, bierze świadomy udział w decyzjach dotyczących jego osoby, czynnie uczestniczy w procesie leczenia i opieki. Nie jest traktowany jak przedmiot, ale żywa osoba. Po drugie, przekazanie informacji o niepomyślnym rokowaniu daje choremu możliwość przygotowania się do śmierci. To bezcenny czas na to, aby pożegnać się z bliskimi, porozmawiać o sprawach najważniejszych, powiedzieć: kocham, dziękuję, przepraszam, proszę… To jakby przekazanie duchowego testamentu. Wiele trudnych po ludzku spraw można jeszcze dokończyć, zadośćuczynić krzywdy, naprawić błędy. Po trzecie, dla człowieka wierzącego czymś najważniejszym jest przygotowanie do spotkania z Bogiem, a więc świadomie przeżyta spowiedź, sakrament chorych, Komunia święta. Tam, gdzie prawda zostaje przemilczana albo pacjent zostaje wprowadzony w błąd, lekarz lub bliscy przejmują niejako władzę na chorym, wyręczają go w podejmowaniu decyzji. Powstaje układ nierówny. Chory traci swoją podmiotowość, zamyka się w sobie, pogłębia się jego samotność. Ostatnie chwile życia, które mogłyby służyć oczyszczeniu, pogłębieniu ludzkich więzów, zostają bezpowrotnie zmarnowane. Zamiast ważnych słów czy gestów, rozmowa staje się sztuczna i banalna: "musimy wreszcie kupić ten telewizor", "fatalna pogoda", "ci głupi politycy nie potrafią się dogadać" itd. Nieraz zapada milczenie, trudne do zniesienia dla obu stron. To niekoniecznie zła wola, najczęściej strach i bezradność. Prawda może zabić? Prawo chorego do prawdy nie oznacza, że lekarz czy bliscy mogą ją podawać "bez znieczulenia". Są sytuacje, kiedy wieść o nadchodzącej śmierci może prowadzić do załamania psychicznego, rozpaczy, w skrajnych przypadkach nawet do samobójstwa. Nie znając prawdy o swoim faktycznym stanie, wielu chorych żyje nadzieją na powrót do zdrowia i ta nadzieja stanowi źródło energii do życia w chorobie. Elizabeth Kübler-Ross, psychiatra, gorąca zwolenniczka mówienia prawdy chorym, przyznaje na podstawie wielu przeprowadzonych rozmów, że chorzy w bardzo różny sposób reagują na niepomyślne wiadomości. Reakcje zależą od ich osobowości, od stylu dotychczasowego życia. Bywa tak, że chorzy wprost nie chcą być poinformowani o niepomyślnej diagnozie. Lękają się po prostu usłyszeć złe wiadomości. Wolą usłyszeć uspokajające kłamstwa. Nieraz dla samego lekarza oznajmienie wieści o zbliżającej się śmierci jest przeżywane przez niego jako poczucie porażki, przegranej medycyny. Na dnie może czaić się nieuznawanie nieuchronności śmierci. W Polsce przyjął się niepisany zwyczaj, że lekarze informują o stanie pacjenta najpierw rodzinę. Sprawę zakomunikowania trudnej prawdy przekazują bliskim. Doktor Janusz Cholewiński uważa, że prawdę powinien komunikować ten lekarz, który ma odwagę nieść ciężar krzyża razem z pacjentem aż do końca. Jeżeli okoliczności uniemożliwiają lekarzowi towarzyszenie pacjentowi, wtedy nie powinien kłamać, lecz przekazać choremu, że inny lekarz (np. w poradni medycyny paliatywnej, hospicjum) w sposób pełniejszy będzie mógł udzielić mu informacji o jego stanie zdrowia. Polski Kodeks etyki lekarskiej podaje następującą zasadę: "W razie niepomyślnej prognozy dla chorego powinien on być poinformowany z taktem i ostrożnością. Wiadomość o rozpoznaniu i złym rokowaniu może nie zostać choremu przekazana tylko w przypadku, jeśli lekarz jest głęboko przekonany, iż jej ujawnienie spowoduje bardzo poważne cierpienie chorego lub inne niekorzystne dla zdrowia następstwa; jednak na wyraźne żądanie pacjenta lekarz powinien udzielić pełnej informacji". To sformułowanie zwraca uwagę na sprawę najistotniejszą: na sposób przekazywania trudnej prawdy. Słucham - pytam- słucham - Jest jakaś nieumiejętność mówienia o śmierci - przyznaje dr Cholewiński. - Lekarzom i rodzinie chorego brakuje nieraz warsztatu słownego. Konieczna jest zdolność słuchania i dawanie czasu. Czas jest potrzebny, aby pacjent mógł się otworzyć na prawdę. Zwykle wchodząc do domu, pozdrawiam swoich pacjentów słowami: Szczęść Boże. Chcę im dać jasny komunikat, z kim mają do czynienia. Oczywiście, że z lekarzem, ale również z człowiekiem wierzącym. Nieraz siadam na brzegu łóżka i zaczynając od prostych pytań o samopoczucie, komunikuję pacjentowi, że jestem gotowy go słuchać. Daję sygnał: co pan/pani chciałby/chciałaby mi powiedzieć? Żaden pacjent nie powiedział mi jeszcze: po co pan tu przyszedł. Słucham, pytam, słucham. Pacjent nie oczekuje ode mnie wykładu, ale chce podzielić się ze mną swoim bólem, chce widzieć moje oczy. Zostaje nawiązana relacja, kontakt osobowy. Nieraz rodzina przysłuchuje się dyskretnie tej rozmowie, jeśli toczy się w domu chorego. Parę razy usłyszałem: "Panie doktorze, żyję tyle lat i jeszcze nie spotkałem kogoś, kto by mnie pytał, co ja czuję, co ja chciałbym powiedzieć. Zwykle lekarze pytają tylko o karty wypisowe, wyniki badań". To świadczy o tym, że lekarze bardzo rzadko decydują się na oddanie pacjentowi swego czasu. Uważam, że czasu to największy dar. Warunkiem właściwej komunikacji jest przede wszystkim obecność, towarzyszenie choremu, empatia, wytworzenie przestrzeni wzajemnego zaufania, bezpieczeństwa - podkreśla ks. Antoni Bartoszek, teolog moralista, specjalizujący się w problematyce opieki paliatywnej. - Nie lubię zwrotu "przekazywać prawdę". Wolę mówić o jej komunikowaniu. Ponieważ ważne są tutaj obie strony dialogu: osoba chora i osoba z otoczenia. Obie strony tak naprawdę zbliżają się do trudnej prawdy, dojrzewają do jej przyjęcia. Komunikowanie prawdy nie jest wydarzeniem jednorazowym. Jest procesem, drogą. Wszyscy jesteśmy pielgrzymami do Ojczyzny. Przybliżamy się w końcu do Prawdy przez duże P, czyli Boga. Leży mi na sercu wieczność Prof. Krystyna de Walden-Gałuszko, specjalista w dziedzinie opieki hospicyjnej, akcentuje, że "prawda jest jak lekarstwo, które trzeba dawkować w zależności od indywidualnych potrzeb i wrażliwości chorego". Chory bardzo często sam czuje, że nadchodzi kres jego ziemskiej wędrówki. Nie zawsze jednak komunikuje to w sposób wyraźny. Nieraz czyni to pośrednio przez zakamuflowane wypowiedzi lub gesty. Młoda dziewczyna odwiedzała swoją chorą babcię. W pewnym momencie staruszka zdjęła pierścionek z palca i bez słowa wsunęła go na palec wnuczce. Dziewczyna nie odpowiedziała: "Ależ babciu, nie rób tego, niedługo święta, dasz mi go pod choinkę". Zapytała "Czy naprawdę chcesz, żebym to ja go dostała?". Babcia skinęła głową. Była szczęśliwa, że mogła jeszcze sama podarować swój pierścionek. Umarła dwa dni przed Bożym Narodzeniem. Cicely Saunders, brytyjska lekarka, twórczyni pierwszych hospicjów, mówiła, że od umierających można nauczyć się tego, co ma w życiu znaczenie, jak cenni są ludzie i relacje z nimi. Uczymy się odwagi zwykłych ludzi. Dowiadujemy się też, czego możemy oczekiwać od samych siebie. - To prawda. Sam uczę się od moich pacjentów - mówi doktor Cholewiński. - Aktualnie opiekuję się pacjentem, który żył w związku niesakramentalnym, choć po ludzku bardzo udanym. Przedstawiłem mu, jak wygląda jego sytuacja od strony medycznej. Choroba uniemożliwiała mu przełykanie nawet wody. Mówiłem o możliwości operacji, która pozwoliłaby na podawanie mu zmiksowanego pokarmu bezpośrednio do jelita przez sondę. Zapytał mnie: O ile mi to przedłuży życie? Odpowiedziałem szczerze, że nie wiem, może około kilku tygodni. Odpowiedział: "Nie ma dla mnie różnicy, czy Pan Bóg zabierze mnie za kilka dni, czy za kilka tygodni, ja jestem pojednany z Bogiem. Poprosiłem już o księdza, wyspowiadałem się". Ten chory człowiek bardzo mocno zwracał uwagę, żeby go traktować podmiotowo. Kiedy żona zakładała mu plaster przeciwbólowy, powiedział: "Dlaczego mnie najpierw nie zapytasz?". Był bardzo wdzięczny, że informowałem go o wszystkim - o jego stanie, o podawanych lekach. Pewnego dnia powiedział: "Dzisiaj będę dyktował testament". Żona zareagowała: "Co ty, nie wygłupiaj się". A on na to: "Ja wiem, że odchodzę". To piękny przykład dojrzałości w umieraniu. - Nie potrafię mówić o śmierci wobec osoby, która jest daleko od Boga. Dlatego staram się zawsze doprowadzić człowieka do pojednania z Bogiem. Bardzo leży mi na sercu przyszłość pacjenta, czyli jego wieczność - podkreśla doktor Cholewiński. Współpraca: ks. Antoni Bartoszek Ona by chciaa wiedzie jakie masz plany Plany - Ascetoholix "Nowy brzask budzi nas kolejny raz, choć wczoraj prosiliśmy mocno Boga by ten płomien już zgasł, a tu masz, podniosłes wrzask jak w czas swych narodzin, bez łask plan nie wychodzi, młodzi wolą się uszkodzić," Kiedy postanowiłam, że z humanistki zostanę programistką, nie miałam dokładnego pojęcia o tym, czym jest programowanie. Z perspektywy czasu to nawet wydaje mi się, że miałam dużo szczęścia w tym, że postawiłam na front-end, w którym się odnalazłam i bardzo mi się podoba. A miałam o nim dość ogólne pojęcie. Dobrze, że JavaScript okazał się być moim przyjacielem (przynajmniej w większości przypadków 😉 ). W dzisiejszym artykule więc chciałam napisać o kilku sprawach, o których chciałabym wiedzieć, zanim zaczęłam programować. Programowanie to nie jest nadprzyrodzona umiejętność Wydawało mi się kiedyś, że programowanie to jakaś wiedza tajemna, którą posiąść mogą tylko nieliczni. I to tacy, którzy od dziecka się nią zajmują. A to wcale tak nie jest. To umiejętność, jak każda inna. Jeśli poświęcimy odpowiednią ilość czasu, jesteśmy w stanie się jej nauczyć. Nie twierdzę, że każdy może programować. Ale każdy może spróbować. Uważam, że fajnym zobrazowaniem tego jest przyrównanie programowania na przykład do umiejętności robienia na drutach. Jeśli się nie ma o tym pojęcia, wykonanie skomplikowanego wzoru wydaje się być czarną magią. Jeśli by jednak usiąść nad tym, rozpracować poszczególne ruchy i dużo ćwiczyć – uda nam się zrobić coś na drutach. I choć każdy może wziąć do ręki druty i zacząć się uczyć, jednym to podpasuje, innym nie. Jednym będzie dobrze szło od razu i będą w mig robić coraz bardziej skomplikowane wzory, a inni utkną na najprostszym i trudno im będzie pójść dalej. I właśnie tak samo jest z kodowaniem. Trzeba poświęcić na nie dużo czasu, mieć zapał i chęć do nauki, a także w pewnym sensie je poczuć. Wiadomo, że jak czujemy tzw. flow, to chętniej się za coś bierzemy. Matematyka i fizyka nie są niezbędne do nauki Kolejny mit, w który mocno wierzyłam. Wydawało mi się, że programowanie jest nierozerwalne związane z matematyką i fizyką. I że skoro nie miałam tych przedmiotów na studiach, to nie mam co nawet próbować swoich sił w kodowaniu. Nie przeczę, na pewno znajomość przedmiotów ścisłych wiele ułatwia w programowaniu. Natomiast o wiele bardziej liczy się w nim umiejętność logicznego myślenia, sposób podchodzenia do problemów i szukania rozwiązań. Chcę przy tym zaznaczyć, że odnoszę się tutaj do front-endu i do programowania w JavaScripcie. Tutaj nie musze używać matematyki i fizyki. Programowanie stron internetowych to jednak tylko malutka część programowania w ogóle i na pewno są języki i projekty, których specyfika i poziom zaawansowania wymaga dobrej znajomości matematyki i fizyki. Jeśli jednak chcecie spróbować swoich sił w kodowaniu, a nie mieliście z matematyką do czynienia od liceum, nie ma się co przejmować. W takim wypadku – po prostu zacznijcie się uczyć, a sami zobaczycie, że znajomość całek nie jest do tego niezbędna 😉 Materiały do nauki nie są najważniejsze Pewnie się zastanawiacie, co może być ważniejsze od materiałów do nauki programowania? Otóż – systematyczność i zapał. Mnogość dostępnym kursów, stron, grup i książek, może być przytłaczająca. Ja na początku chciałam zrobić dosłownie każdy kurs z HTML i CSS, na jaki trafiłam. Skończyło się to tak, że zaczęłam 5 różnych kursów, a w każdym z nim udało mi się przerobić jedynie podstawy, ktore oczywiście się wszędzie pokrywały. I wtedy zdecydowałam, że po prostu robię jeden kurs, nieważne który, ale robię go do końca. I to była dobra decyzja, dlatego Was uczulam – ważniejsze od tego, z czego się uczysz, jest to, jak się uczysz. Czyli systematyczność przede wszystkim. Więcej o tym, jak planować naukę pisałam tutaj. A jeśli chcecie poczytać, od czego zacząć, odsyłam do tego wpisu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że nie jesteś (i nigdy nie będziesz) prawdziwym programistą Usłyszałam wiele pozytywnych słów na temat mojego przebranżowienia. Niestety, usłyszałam też trochę tych złych. I nauczyłam się, że trzeba po prostu robić swoje i nie przejmować się tym, co myślą inni. Zdarzyło mi się spotkać z opiniami, że nigdy nie będę traktowana tak jak osoby, które skończyły informatykę, że nie mam co liczyć na podobne oferty pracy. Co bardzo ciekawe, większość tego typu opinii wygłaszały osoby, które w ogóle nie zajmowały się programowaniem. Podczas wyzwania Programuj, dziewczyno pisało do mnie wiele dziewczyn, które dziękowały, że pokazuję, że można się przebranżowić i zacząć pracę w innym zawodzie. Wiele z nim pisało, że też o tym myślały, ale znajomi/koledzy/rodzina powiedzieli, że to nie ma sensu, bo to i tak się nie uda. Uważam, że naprawdę wystarczy robić swoje. I próbować. Lepiej zaryzykować porażkę, niż żałować, że nie podjęło się żadnego działania. Nie trzeba umieć wszystkiego na pamięć Może Was to zdziwi, ale wyobrażałam sobie, że programista siada i po prostu pisze. Z głowy. Teraz wiem, że to wygląda zupełnie inaczej. Na porządku dziennym jest korzystanie z dokumentacji, Stack Overflow czy rady innych osób w zespole. Oczywiście, sama po sobie widzę, że powtarzalne elementy łatwo się zapamiętuje i nie muszę już sprawdzać składni jakichś podstawowych funkcji, ale nie zmuszam się do zapamiętywania. Zakładam, że jak samo mi coś wejdzie do głowy, to fajnie, ale jak nie, to po prostu sprawdzę dokumentację. Ilość wiadomości, jakie musiałabym przyjąć, jeśli chciałabym się uczyć wszystkiego na pamięć, jest tak wielka, że pewnie nie miałabym potem miejsca na żadne inne informacje 😉 Selekcja przyjmowanej wiedzy jest wiec konieczna. Twój kod (prawie na pewno) nie zadziała za pierwszym razem Jestem pefekcjonistką. Lubię jak wszystko działa tak, jak powinno. A programowanie mocno ćwiczy moją umiejętność akceptacji faktu, że nie zawsze jest tak, jak powinno. Nie raz miałam tak, że napisałam kod, wydawało mi się, że zgodnie z wytycznymi czy z dokumentacją, dumna patrzyłam na rezultat – a tutaj klapa. Nie działa. I głowiłam się, co ja takiego zrobiłam? Dlaczego to nie działa? Teraz wiem, że nie ma co się głowić. Trzeba po prostu przejrzeć kod, poszukać błędu, napisać coś inaczej. To się zdarza na porządku dziennym. Prawie na pewno kod nie zadziała od razu. Trzeba analizować, kombinować. Na tym właśnie polega programowanie. Naprawdę bardzo dobrze uczy pokory 😉 I tutaj mamy różnicę, jeśli chodzi o język obcy i język programowania. Bardzo często sama przyrównuję naukę języka obcego do nauki kodowania. Ale nie jest to dokładnie to samo. Jeśli do obcokrajowca powiemy zdaniem z błędem gramatycznym, pewnie i tak nas zrozumie. Program niestety nie. On nie domyśli się, co mieliśmy na myśli. Nie zignoruje literówki czy braku średnika. I wtedy naszym zadaniem jest odszukanie tego, co mu nie pasuje i naprawa. Jak zadziała – super. Ruszamy dalej, piszemy kolejną część, która pewnie znowu nie zadziała od razu. Szukamy więc błędu. Naprawiamy. I tak w kółko. A czy Wam coś jeszcze przychodzi do głowy? Czy są takie sprawy, o których chcielibyście, albo chciałbyście wiedzieć przed rozpoczęciem nauki programowania? Podzielcie się w komentarzach!
Gibona w łapie mam, a zgasić go nie mogę Odchodzę w ciemny las, rozświetlam fonem drogę I widzę jedną z dam, przy której tracę mowę I wracam i wracam i wracam se na chatę Zaparzę se herbatę, nie kurwa żadne latte I puka i puka i puka ktoś do drzwi I widzę panią, co skradła serce mi Ona by tak chciała być tu ze mną
Kochani! Spełniam Wasze marzenie. Odpowiadam na wszystko co Was nurtuje. Jesteś piękna i powabna, uśmiechnięta i radosna. Jak ro robisz? Tajemnica tkwi w dużej ilości chipsów zjadanych po nocy. Plus w odrobinie poczucia chumoru. Reszta sama przychodzi. Brak prawa jazdy ułatwia zachowanie figury jak u nastolatki mimo nocnych uczt. Co to za dziwna szkoła, w której są Twoje dzieci? Piątka dzieci i finanse. Mieć czy być? Podstawowe pytanie człowieka:) My po prostu stawiamy na ” być”. Co to oznacza? Po pierwsze mamy silne zakorzenienie w wierze. Mam stu procentowe przekonanie, że rodziny wielodzietne, takie z wyboru a nie z przypadku, są pod szczególną ochroną 🙂 Znamy wiele takich rodzin, gdzie dzieci są już praktycznie w naszym wieku i ich świadectwa zawsze utwierdzają mnie w jednym- nie ma się czego bać. Oczywiście miewaliśmy momenty, że na koncie był debet. Ale to nie sprawiało, że byliśmy nieszczęśliwi. Nie wiem jak to działa, ale mamy na wszystko – na wakacje, na życie … Oczywiście nasze dzieci nie mają nowych ubrań z najnowszych kolekcji, wiele rzeczy dostajemy od znajomych, czy nawet sąsiadów, nasze auto jest już w wieku statecznym, a dom wymaga jeszcze miliona złotówek, jednak… nie czuję się biedna. Czuje natomiast że ubrania, zabawki, kosmetyki, kolejne torebki( bo butów mam od groma , przyznaję) są do niczego niepotrzebne. Ale świat uczy nas czegoś innego- wpaja nam ze mieć = być szczęśliwym. A to mit i gówno prawda:) Neokatechumenat… wciąż gdzieś się przewija to pokrętne słowo i wciąż nie mam pojęcia o co chodzi, mimo pomocy Wikipedii:) To trudne słowo. To prawda:) Neokatechumenat to wspólnoty w kościele katolickim, przy parafiach, jak odnowa czy domowy kościół, ale fajniejsze :DDDD ( oczywiście żartuję) Wspolnoty Drogi Neokatechumenalnej powstały w Hiszpanii, w barakach wśród biedoty , prostytutek i pijaków. I to już dużo o tych wspólnotach mówi. To nie jest miejsce dla świetych idealnych polskich katolików, ale dla każdego kto chce na nowo przeżyć wtajemniczenie w wiarę- dla każdego kto choć raz stał w kościele i myślał ” O co chodzi? Po co ja tu jestem?” Wspólnota pomaga wyjśc poza religijność naruralną, poza pewne , szczególnie chyba w Polsce utarte schematy nie mające wiele wspólnoego z wiarą. To droga , trudna ale piękna:) Dla naszej rodziny idealna. Gdzie poznałaś męża? No właśnie we wspólnocie. W kościele. To bardzo pomaga w małżeństwie- wspólny fundament. Z takich zabawnych spraw- oboje gdy się poznaliśmy byliśmy zaraz po nawróceniu. Przed nawróceniem każde z nas to było mega ziółko, ale nie chcieliśmy psuć dobrego wrażenia o sobie więc….. gdy pojechaliśmy na pierwsze wspólne wakacje do Włoch, każde z nas ukrywało przed drugim, że pali papierosy . Jaki ubaw miała nasza kumpela, która najpierw paliła z jednym, potem z drugim i każde z nas błagało o zachowanie tajemnicy:) Teraz już podpalamy sobie wspólnie, ale tylko od czasu do czasu, od wielkiego dzwona jak mawiają:) No i znamy swoje ” mroczne przeszłości” :)))) Jak już przy dziwnych słowach- kolejna zagadka- Sternik. Co to? A to takie wspaniałe szkoły. W duchu idei św. Josemaria Escriva. Wspaniała atmosfera w przedszkolach i szkołach. Wyjątkowi nauczyciele, wsparcie na każdym etapie…. Sternik sprawił, że jesteśmy nienajgorszymi rodzicami – bez wsparcia przede wszystkim przedszkoli bylibyśmy jak ślepcy, jak błądzący we mgle. A tak mieslimy wsparcie od początku, po dziś. To Sternik wpoił mi że ciuchy nie są najważniejsze :)) Że dziecko ma skakać po błocie , a ubrania na podwórko najlepiej kupić w second handzie żeby nie żałować. A że sąsiad pomyśli, że jesteśmy biedni i brudni? No błagam 🙂 Nauka, duchowość i edukacja z podziałem na dziwczynki i chłopców. Brzmi może dziwnie. Jest super. Polecam każdemu. tu macie więcej : ile masz lat? Wyglądasz na nastolatkę. 32. Efekt nastolatki wspiera dużo chipsów. Pamiętajcie:) ile chcielibyście mieć dzieciaków? I czemu tak dużo? Czasami to myślę, że wolałabym zero mieć, a tak serio to nie mam maksimum. Jakoś myślę o 7. Tyle miała moja babcia i jakoś tak mi to siedzi. Macie piękny dom, Skąd? Wszystko znajdziecie TU. Dodam tylko że to dom rodzinny mojej mamy:) Jak żyć z taką ilością chłopów? Nie ma lekko ale jakoś żyjemy. Mam różową kuchnię i to pomaga. Staram się by byli wrażliwi i delikatni i rozumieli kobiety. Opowiadam im o okresie i podpaskach. Gotujemy razem. Ale to i tak są faceci. Na dźwięk słowa macica wyją ze śmiechu, a ich ulubionym zajęciem jest bekanie na zawołanie. Kochają piłkę i nienawidzą czytać. A ja uczę się to akceptować. Co gotujesz do jedzenia? Ojjjjj. To zależy. Mam okresy, że jemy pyszności a mam okresy że daje im frytki , w najlepszym wypadku homemade, w najgorszym marki Biedronka. Jadamy eko banany i pierogi z biedronki. Czy zbilansowane i modne? Nie wiem, ale na pewno w 100% uwarunkowane moimi nastrojami. Ja gotuje- ja decyduję. A gdyby oni podejmowali decyzję? Jedliby tylko parówki i kotlety. Jak na Waszą rodzinę reagują inni? Śmiech, litość? O dziwo nie ma litości, raczej zazdrość o 500 + hahaha. A tak serio to nie spotkałam się nigdy z czymś negatywnym. Może dlatego że mieszkam w super okolicy, wyglądam nienajgorzej i mamy fajnych znajomych? Zdarza się że ktoś mi zwróci uwagę, że chłopcy są głośni i za bardzo im popuszczam, pozwalam na skakanie w kałużach, zabawę w dzikie słonie i inne masakry bałaganotwórcze. Bałagan. Akcja #kadrynieulozone jest fajna i potrzebna, ale czy nie marzysz czasami o porządku jak z instakadrów? Oczywiście, że marzę. Czasami nawet mam miejscami. Nigdy w całym domu. Ale przeważnie mam pranie do uprania, gary do zmywania i paproszki do odkurzania. Kury- podobno będze książka? Tak! Jest już tak blisko…. Dziś nawet widziałam projekt okładki i…. będzie wspaniała:) Jak to jest? Czy kury śmierdzą? Co robisz gdy podczas wizyty w domu kurka zrobi kupkę? Kury nie śmierdzą jak się im regularnie sprząta:) W zimie raczej nie zapraszamy ich do domu bo mają łapy w błocie, ale latem owszem. Ich odchody ścieramy, ale naprawdę, często nie ma co sprzątać- jak kura nie jest zestresowana albo bardzo najedzona to wcale nie robi kup co chwilkę:) Ale oczywiście- kupa na bluzie, kupa na podłodze- kupa na dywanie- to się dzieje. Albo to zaakceptujesz albo nie wpuścisz kur do domu i na ręce. OK! To by było na tyle… Następnym razem kolejna porcja wiedzy 🙂 Podobało się?

Zobacz 3 odpowiedzi na pytanie: Co zrobić żeby ona mnie pragneła. Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1892)

Wielki TEST kobiecej płodności! Sprawdź swoją płodność i otrzymaj spersonalizowane wskazówki Wielki Quiz o plemnikach! 80% odpowiada źle - sprawdzisz się? 🎁 Prezent - 40% rabatu na badanie nasienia ODBIERZ TERAZ lub po quizie. Postów: 19 9 Witam wszystkie Panie, również staram się o maleństwo, drugie, pierwsze ma prawie 5 lat. W pierwszą ciążę zaszłam bardzo szybko. Teraz pragnę mieć drugie dziecko. Miałam nadzieję, że również szybko się pojawi, a tu po 9 m-c dalej nic. Od 2 cykli przyjmuję Duphaston na regulację cyklu. Teraz mam 30 okres powinien się pojawić w zasadzie już. Narazie nic. Niby po duphast. może się opóźniać. Lina306 Synek 5 lat i 10 miesięcy Zeby dostac @ nalezy odstawic duphastin,przed tym polecam bete Postów: 147 86 HopeandFaith wrote: Adelcia prosze daj namiary na tego gina. dr Rafał zdun, przyjmuje w Pro Life Medical Care Warszawa Plas Przymierza oraz w Zielonce (gabinet prywatny) W Warszawie przyjmuje w pon i wt po południu, a w Zielonce w środy od rana do nocy (nawet do 22) i w soboty od rana do popołudnia. Osobiście polecam Zielonkę -jest dobry dojazd PKP z Warszawy, a wizyta z USG w ciąży kosztuje 150zł (do stycznia było 120). Doktor jest dość specyficzny przy pierwszym kontakcie,ale odpowiada na wszystkie pytania. I zawsze oddzwania. Prowadził moja pierwszą ciąże i byłam bardzo zadowolona. Wiadomość wyedytowana przez autora: 28 czerwca 2017, 22:53 Postów: 3902 1755 Dzień dobry:-) SusannaDean lubi tę wiadomość Patryk Postów: 1927 1053 Hey Halszka criotransfer BL 5 dpt 19,65 7dpt 53,40 10 dpt 226 13 dpt 814 Postów: 1108 263 Dzień dobry jak tam po burzach się macie? U mnie zapowiadało się strasznie a tylko chwilę pohuczało i poszło bokiem 'Nie zatrzymamy się prędko, ale mądre dziewczyny bolą czasem stopy, głupie - tyłek' My Ovulation Chart Postów: 1927 1053 U mnie to może kilka razy zagrzmiało i spokój. Halszka criotransfer BL 5 dpt 19,65 7dpt 53,40 10 dpt 226 13 dpt 814 Postów: 1927 1053 Dziewczyny a co robicie żeby mieć bobasa ?? Leczycie się w kronikach ?? Czy moze wspomagać się będziecie ?? Jak to wygląda u Was ?? Halszka criotransfer BL 5 dpt 19,65 7dpt 53,40 10 dpt 226 13 dpt 814 Postów: 600 98 Hejka jak nastroje ?? u mnie wczoraj tylko bardzo wiało ale zapowiadało się naprawdę nieciekawie Cierpliwość jest gorzka, a jej owoce słodkie... Postów: 600 98 Halszka112 wrote: Dziewczyny a co robicie żeby mieć bobasa ?? Leczycie się w kronikach ?? Czy moze wspomagać się będziecie ?? Jak to wygląda u Was ?? Tak jak pisałam jeszcze dajemy sobie czas bez wspomagaczy a potem czas pokaże SusannaDean lubi tę wiadomość Cierpliwość jest gorzka, a jej owoce słodkie... Halszka112 wrote: Dziewczyny a co robicie żeby mieć bobasa ?? Leczycie się w kronikach ?? Czy moze wspomagać się będziecie ?? Jak to wygląda u Was ?? Clo w tym cyklu, potem zastrzyk z ovitrelle Mam nadzieję, że dziś Postów: 1927 1053 Ja brałam clo jakoś rok temu przez 4 cykle potem miałam zastrzyk z pregnylu no i sie nie udało niestety i gin powiedział że on mi już nie pomoże, więc trafiłam do kliniki i to jest mój 3 cykl z letrozolem ale bez zastrzyków na pekniecie. Halszka criotransfer BL 5 dpt 19,65 7dpt 53,40 10 dpt 226 13 dpt 814 Halszka112 wrote: Ja brałam clo jakoś rok temu przez 4 cykle potem miałam zastrzyk z pregnylu no i sie nie udało niestety i gin powiedział że on mi już nie pomoże, więc trafiłam do kliniki i to jest mój 3 cykl z letrozolem ale bez zastrzyków na pekniecie. Nie miałaś owulacji po clo? Postów: 1927 1053 Miałam, ja mam naturalną owulacje ale lekarz chciał podkręcić. Halszka criotransfer BL 5 dpt 19,65 7dpt 53,40 10 dpt 226 13 dpt 814 Postów: 3902 1755 Halszka112 wrote: Dziewczyny a co robicie żeby mieć bobasa ?? Leczycie się w kronikach ?? Czy moze wspomagać się będziecie ?? Jak to wygląda u Was ?? My na razie bez pomocy to dopiero 3 cykl:-) SusannaDean, Letitbe lubią tę wiadomość Patryk Postów: 1927 1053 A u mnie jest to przedostatni cykl przed inseminacja Halszka criotransfer BL 5 dpt 19,65 7dpt 53,40 10 dpt 226 13 dpt 814 Halszka112 wrote: Miałam, ja mam naturalną owulacje ale lekarz chciał podkręcić. Hm, to tak jak u mnie A powiedz mi badaliście nasienie? Dlatego jest wskazanie do inseminacji? Postów: 1927 1053 Tak badaliśmy dwa razy i wyniki są ok to u mnie jest kulminacja choróbsk. A inseminacja dlatego, że dlugo się staramy bez efektów a to już ostatnia prosta przed ivf Halszka criotransfer BL 5 dpt 19,65 7dpt 53,40 10 dpt 226 13 dpt 814 Halszka112 wrote: Tak badaliśmy dwa razy i wyniki są ok to u mnie jest kulminacja choróbsk. A inseminacja dlatego, że dlugo się staramy bez efektów a to już ostatnia prosta przed ivf Hm, to coś musi na rzeczy być a jakie masz choroby? Postów: 1927 1053 Staramy się ponad dwa lata, a choroby to niedoczynność tarczycy,hashimoto, insulinooporność, stan przed cukrzycowy, dodatnie ana, mutacja mthfr heterozygota ta łagodnjejsza, mała torbiel endometrialną na jajniku Halszka criotransfer BL 5 dpt 19,65 7dpt 53,40 10 dpt 226 13 dpt 814 Zainteresują Cię również: Poronienie - stres, obniżony nastrój i depresja po poronieniu. Poronienie - bolesna strata, często przeżywana w ukryciu, samotności, niezaopiekowana i nienazwana. Dlaczego jest taka trudna? Czy kobieta, która straciła swoje dziecko jeszcze przed przyjściem jego na świat, ma prawo do żałoby? W jaki sposób sobie z nią poradzić? Jak przetrwać? Co zrobić, kiedy pojawi się depresja po poronieniu? Dowiedz się dlaczego warto pozwolić sobie na przeżycie żałoby i gdzie szukać pomocy. CZYTAJ WIĘCEJ Kwasy Omega-3 - ważny składnik w diecie przyszłej mamy Kwasy omega-3 są bardzo istotnym składnikiem w diecie, o którym warto pomyśleć już na etapie starań o dziecko. Idealnie, aby po konsultacji z lekarzem, suplementować kwasy już od pierwszych dni ciąży. Dlaczego są takie ważne? Jaką pełnią rolę? Jak wybrać odpowiedni suplement? CZYTAJ WIĘCEJ Mięśniaki macicy - przyczyny, objawy, leczenie Mięśniaki macicy mogą występować nawet u 3 na 4 kobiety, w dowolnym momencie życia. U kogo jednak występują najczęściej? Czy znane są przyczyny powstawania mięśniaków macicy? Jakie są najczęstsze objawy i co powinno skłonić do wizyty u lekarza? CZYTAJ WIĘCEJ Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety. Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu. Dowiedz się więcej. PRZEJDŹ DO STRONY Mam plan. Jak zachować w duszy ten stan. Mam plan. Jak załoga skruszy ten gram. Mam plan. Tylko zobacz wszystko co mam. Dziś to słowa i wyluzowany rap. Nie chcę się martwić, kurwo daj mi spokój. Jutro zacznę znowu za robotą pochód. Dorota, Piszę do Ciebie z przyszłości. Ty dzisiaj kończysz 15 lat, ja 25. Wiele się przez te 10 lat zdarzy w Twoim życiu i zmieni w charakterze. Te zmiany zaczynają zachodzić już teraz. Ty już wiesz, że wchodzisz w przełomowy czas – niedawno z nieśmiałego dziecka stałaś się względnie pewną siebie dziewczyną. Od kilku tygodni przeżywasz pierwsze poważne zauroczenie, które (uwaga, zdradzam sekret!) przerodzi się w pierwszą miłość. To bardzo ważny dla Ciebie moment. Chcę powiedzieć Ci kilka rzeczy, które bardzo chciałabym rozumieć 10 lat temu. Zaufaj mi, lepiej niż ktokolwiek inny wiem, co czujesz, kim jesteś i kim chcesz się stać – byłam w tym samym miejscu, co Ty. Zacznę od lekkich i przyjemnych przyjacielskich porad, ale uważaj, jeszcze zrobi się poważnie 🙂 Po pierwsze – rzuć w cholerę naukę tego niemieckiego! 🙂 Ten język Ci się nie podoba, nie cieszy Cię myśl o mówieniu w nim, więc nie brnij w to. Ja teraz, 10 lat później mówię dobrze w trzech językach obcych, ale nie ma wśród nich niemieckiego. Po niemiecku potrafię zamówić piwo i się przedstawić. Nieźle, jak na tyle lat nauki, co? Pracuj nad angielskim (więcej słuchaj!) i nie zmuszaj się do tego, co Cię nie cieszy. Wybierz inny język, który „czujesz”, nawet jeśli jest powszechnie uznawany za mniej przydatny. Niedługo będziesz się zastanawiać, jakie przedmioty tak naprawdę Cię cieszą, jaką rozszerzoną klasę w liceum wybrać. Nie powiem Ci, co zrobić, podpowiem za to, że za 10 lat najbardziej na świecie będą cieszyły Cię podróże, przebywanie w międzynarodowym towarzystwie, poznawanie nowych kultur, pomaganie innym i spędzanie czasu w górach. Ja nadal staram się to wszystko połączyć w jedną składną całość, wyklarować z tego wszystkiego sposób na biznes i życie. Może jak sobie to uświadomisz teraz, wymyślisz coś znacznie wcześniej? Powodzenia! Nie odpuszczaj niczego dlatego, że inni wywierają na Tobie presję. Niedawno zrezygnowałaś z treningów karate, które dawały Ci wiele radości. Byłaś dumna, że potrafisz zrobić 50 pompek i szpagat (oj, zamierzchle czasy, teraz złamałabym się na pół… 😉 ). Że umiesz szybko zawiązać pas i jeszcze pomóc dwójce początkujących zanim wejdziecie na salę. Ja do tej pory potrafię liczyć do 10 po japońsku i pamiętam część przysięgi dojo. I do tej pory zastanawiam się, co by było jakbym nie zrezygnowała z treningów. Pamiętaj, w takich sytuacjach zawsze słuchaj siebie. Nie bój się nowych rzeczy. Stale się rozwijaj i ucz. Szukaj nowych hobby, bądź proaktywna. Nie odpuszczaj, jeśli coś nie wychodzi Ci od razu. Wiem, że jesteś nauczona, że wszystko od razu musi być idealnie. Same piątki – inaczej jesteś beznadziejna. Jeśli raz ugotujesz niedobry obiad, to znaczy, że się do tego nie nadajesz i należy się wstydzić. Ale to nieprawda, robienie błędów jest ok. Nie wstydź się porażek, one znaczą, że próbujesz coś dla siebie zrobić. Raz, drugi, trzeci zrobisz coś beznadziejnie, za piątym będzie nieźle, a za piętnastym – świetnie i ludzie będą Ci zazdrościć. Nie trzymaj się toskycznych osób. Jeśli masz wrażenie, że ktoś Tobą manipuluje, oczekuje że będziesz na każde zawołanie – odpuść ten kontakt, bo nie jest wart Twojego czasu i stresu. Jeśli przy kimś czujesz się źle i niekomfortowo, to znaczy, że nie będziecie dobrymi przyjaciółmi. Wiem, że chcesz, żeby wszyscy Cię lubili i boisz się krytyki. Taki masz typ osobowości i nigdy się tego w pełni nie pozbędziesz. Ale samo uświadomienie sobie tej części Twojego charakteru pomoże Ci stawić temu czoła. Nie oszukuj się – nie wszyscy będą Cię w życiu lubić i im wcześniej to zaakceptujesz, tym lepiej dla Ciebie. Nie bój się złych, trudnych momentów w życiu. Nic nie dzieje się bez przyczyny i nawet, jeśli coś w danym momencie wydaje Ci się końcem świata, za kilka miesięcy, rok, może pięć będzie wyglądało inaczej. Okaże się, że świat się nie skończył, a dzięki tej trudnej sytuacji stałaś się mądrzejszą osobą z wartościowym doświadczeniem. Wchodzisz w etap dużych zmian. Jesteś ich ciekawa, chcesz próbować, testować, cieszyć się tym, co przynosi Ci życie, teraz tak pełne nowych emocji. Ale pamiętaj, rodzice boją się tych zmian. Oni jeszcze chcą je zatrzymać, jeszcze nie są gotowi na Twoje przekształcenie z dziecka w młodą kobietę. Przez to czujesz się przez nich niezrozumiana i nie potrafisz im tego powiedzieć. No właśnie. Nie potrafisz szczerze mówić ludziom, co czujesz. Im szybciej to zrozumiesz i zaczniesz nad tym pracować, tym lepiej. Trudne rozmowy, chociaż bardzo nieprzyjemne, prowadzą do dobrych rezultatów. To najważniejsza lekcja, której mnie zabrakło. Do tej pory ten brak odbija się czkawką w kontaktach z najważniejszymi osobami w moim życiu i bardzo chciałabym móc to zmienić. Zacznij od rodziców. Postaraj się o szczerą rozmowę. Musisz im wytłumaczyć, jakie są Twoje potrzeby. Oni muszą zrozumieć, co siedzi w Twojej głowie, nie domyślą się tego sami. Powiedz im, że teraz potrzebujesz zaufania. Ich wiary w to, że wychowali Cię na mądrą dziewczynę, mimo, że jesteś w tak niemądrym wieku. Że teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebujesz wsparcia. Zmiany, których oni tak się boją są już nie do zatrzymania i wszyscy musicie to zaakceptować. Rozmawiać o nich. Tylko, że w tym momencie nie potraficie rozmawiać. Nie czujesz się komfortowo w rozmowach z nimi, masz wrażenie, że Ci nie ufają. Często czujesz się krytykowana – podaj konkretne przykłady, pamiętaj że ogólne obwinianie „bo Ty zawsze…” tylko skrzywdzi, a nie wywoła rezultatu. Boisz się dzielić się czymś dla Ciebie ważnym, bo nie chcesz usłyszeć negatywnej reakcji. Wiesz, że to z troski, ale jesteś wrażliwa i każda krytyka, której przyczyny nie rozumiesz boli. Wolisz nic nie powiedzieć, ale pamiętaj że wtedy nic się nie zmieni. Ty już potrzebujesz decydować o sobie więcej. Musisz mieć przestrzeń do działania, próbowania, popełniania własnych błędów. Tak naprawdę i tak będziesz – tyle że brak możliwości szczerej rozmowy grozi tym, że odbędzie się to w sekrecie. Ty już czujesz, że wszystko zmierza w tym kierunku i wiem, że nie widzisz innej drogi. Ale jest inna droga. Nie jest łatwa, ale uwierz mi, że ta, którą chcesz pójść też nie jest. Nie ma kłamstw idealnych i przyjdzie czas, kiedy będziesz musiała zmierzyć się z konsekwencjami. Musisz nauczyć się szczerych rozmów teraz. Odważ się, proszę Cię. Inaczej to wszystko się skumuluje i zemści na Tobie nie raz i nie tylko w kontaktach z rodzicami. Będzie się odbijało czkawką w związku – nawet 10 lat później. O swoich problemach będziesz potrafiła rozmawiać z każdym, tylko nie z osobą, z którą problem powinien być przedyskutowany. Poczytaj o efektywnej komunikacji, używaj schematu fakty – uczucia – konsekwencje – oczekiwania. Ja z tym walczę dopiero od niedawna, kiedy uświadomiłam sobie źródło problemu. Przede mną ciągle długa, bardzo długa droga, nadal przed „trudną” rozmową oblewam się zimnym potem, trzęsie mi się głos i ręce. Boję się, chociaż nie ma czego. Jeśli zaczniesz teraz, kiedy bardzo kształtuje się Twój charakter – będziesz lepszą osobą, niż ja jestem teraz. I tego Ci życzę. Życzę Ci też, żebyś spełniała swoje marzenia. Nie „spełnienia marzeń”, bo to Ty musisz je spełnić. Uwierz, że nawet najbardziej abstrakcyjne marzenie jest możliwe do spełnienia, jeśli tylko masz odpowiedni plan i wystarczająco dużo determinacji. Jesteś dobrą, mądrą dziewczyną, która ma w sobie duży potencjał. Jeszcze w pełni nie odkryłaś, że masz w sobie nutkę pozytywnego szaleństwa. Na pierwszy rzut oka go nie widać i nigdy nie będzie, nadal zaskakujesz ludzi, którzy zaczynają poznawać Cię bliżej. Jesteś ciekawą osobą i jesteś piękna – przestań myśleć, że dobrze by było mieć więcej ciała tu i tam 🙂 Doceniaj siebie i innych, korzystaj z życia. Bądź świadoma, że to, jak ono wygląda zależy tylko od Ciebie. O dziesięć lat starsza wersja Ciebie, Dorota Ona by chciala wiedziec 👀 #rodzinkapl #malgorzatakozuchowska #foryoupage #fyp #dlaciebie #dc #aftereffects #edit #polish #ludwikaep #viral. Kilka miesięcy przed polską prapremierą musicalu Jekyll & Hyde Franka Wildhorna (w 2007 roku) dokonałam przekładu piosenki śpiewanej przez tytułowego Jekylla – I Need to Know (Wiedzieć chcę). Jest urzekająco mroczna i daje wykonawcy pole do wspaniałego popisu wokalnego. A tłumaczowi na język polski przysparza kłopotu z powodu krótkich fraz wymuszających nieustanne użycie rymów męskich. (To zresztą typowy problem nie tylko w parze językowej angielski–polski. Prawdziwym wyzwaniem jest tłumaczenie piosenek z języków opartych na akcencie oksytonicznym, takich jak francuski czy hebrajski). Takie ułożenie akcentu zmusza do szukania krótkich, jednosylabowych słów („trwa” – „zła”, „moc” – „noc”, „znać” – „brać” itd.) i koniecznie umieszczania ich na końcu frazy. Czasem trzeba zastosować szyk przestawny zdania („ja wiedzieć chcę”, zamiast „ja chcę wiedzieć”), pilnując jednocześnie, aby te wszystkie „noce”, „moce”, „bunty” i „punkty” oraz przestawnie nie zaczęły brzmieć nieznośnie patetycznie i pretensjonalnie. Czy udało mi się wyjść obronną ręką? Ocena należy do czytelnika bądź słuchacza. Ja ten przekład bardzo lubię, choć moje ulubione fragmenty to akurat te, gdzie akcent pada na przedostatnią, a nie ostatnią sylabę, np. „Czemu upaja go zbrodnia i obłęd? / (…) Czemu sądzone mu życie tak podłe?” i „Gdzie jest granica i gdzie szukać leku? / (…) Czemu mieszają się zmysły w człowieku?”. To w rymach żeńskich można nabrać rozmachu i pokazać całe piękno polszczyzny. Chcę poznać to, Co człowiek chowa w duszy, zatruwając ją. Chcę wiedzieć to, Dlaczego karmi swe demony własną krwią. Czemu upaja go zbrodnia i obłęd? Miota się, błądzi i w błędzie tym trwa – Czemu sądzone mu życie tak podłe? Zatraca się, Gdy obraca się W stronę zła. Prześledzić chcę Zawiłą ścieżkę, którą krąży ludzka myśl. Zadeptać chcę Robaka, który toczy ludzkość nie od dziś. Jedno jest pewne – człowieka zniewala Zło, które słodko zdradziecką ma moc. Sprawić chcę, by przechyliła się szala, By nadszedł dzień, W którym zniknie cień, Minie noc! Chcę dotrzeć tam, Gdzie dotrzeć nie ważył się nikt – Ze zgniłych wydostać się wnyk! Lecz chociaż wyprawy mej cel dobrze znam – Skąd wiedzieć mam, Jak dotrzeć tam? Ja poznać chcę Demiurga, który wznieca ten podskórny bunt. Ja wiedzieć chcę, Dlaczego się przekracza ten krytyczny punkt. Gdzie jest granica i gdzie szukać leku? Pędzić hen w dal czy dwa kroki dać w tył? Czemu mieszają się zmysły w człowieku? Gdy pęka nić, On przestaje być Tym, kim był… Ja wiedzieć chcę, Jak człowiek ma uciec od zła? Nad ogniem wirując jak ćma – Czy pojęcie choć ma, o co toczy się gra? Czy tylko ja – Ja wiedzieć chcę?! Daj znak, Boże! Pokaż drogę we mgle! Z twą pomocą być może Henry Jekyll przestanie być pionkiem w tej grze! Chcę prawdę znać! By los pełną garścią móc brać – Więc spraw, żebym przestał się bać – Powiedz, dokąd mam iść, A wyruszę już dziś – Odważę się, Bo wiedzieć chcę! Wiedzieć chcę, oryg. I Need to Know z musicalu Jekyll & Hyde, muz. Frank Wildhorn, sł. oryg. Leslie Bricusse, tłumaczenie na jęz. polski: Małgorzata Lipska (2007) Cgtr6RO.